Jednogłośnie

Poradnik

Czy warto mieć własną stronę, skoro mam Booking

Portal wypełnia kalendarz i nie wymaga od ciebie niczego poza obsługą panelu. Pytanie o własną stronę wraca zwykle wtedy, gdy przychodzi rozliczenie prowizji. Odpowiedź nie brzmi „zawsze warto". Zależy od tego, co ta strona ma robić, a większość stron obiektów noclegowych nie robi nic.

Kiedy własna strona jest pieniądzem wyrzuconym w błoto

Zacznę od tej strony, bo jest częstsza. Strona nie zarabia, jeżeli gość, który na nią trafi, nie znajdzie tam nic ponad to, co już przeczytał w portalu. Wtedy nie ma powodu, żeby rezerwować u ciebie. Wraca na kartę obiektu, bo tam ma znajomy przycisk, historię rezerwacji i pewność, że ktoś odpowie za niego, gdy coś pójdzie źle.

Tak wygląda większość stron, które oglądam. Ładne zdjęcie na całą szerokość, zdanie o ciszy i bliskości natury, zakładka z galerią, formularz kontaktowy. Nie ma ceny. Nie ma godziny zameldowania. Nie ma informacji, czy można przyjechać z psem. Nie ma nawet tego, czy obiekt jest czynny zimą.

Strona bez tych rzeczy nie przegrywa z portalem. Ona w ogóle nie staje do konkurencji.

Sprawdź sam

Otwórz swoją stronę na telefonie i spróbuj w trzydzieści sekund znaleźć cenę za dobę w sierpniu, godzinę zameldowania i odpowiedź na pytanie o zwierzęta. Jeżeli którejś z tych rzeczy nie ma, gość też jej nie znalazł.

Kiedy własna strona zaczyna zarabiać

Wtedy, gdy odpowiada na wszystko, na co odpowiada karta w portalu, i dokłada do tego coś, czego portal dać nie może. Portal opisuje obiekt polami z formularza, jednakowymi dla hotelu w centrum miasta i dla domku pod lasem. Ty możesz napisać, że od furtki do wejścia na szlak idzie się siedem minut, i pokazać zdjęcie tej drogi.

Druga rzecz, której portal nie zrobi: gość, który już u ciebie był. On nie szuka noclegu, on szuka ciebie. Wpisuje nazwę obiektu w wyszukiwarkę i trafia albo na twoją stronę, albo z powrotem na kartę w portalu. To jest moment, w którym własna strona zwraca się najszybciej, bo ten gość i tak by przyjechał, tylko zapłaciłby przez pośrednika.

Ile na tym realnie zostaje

Nie podam ci stawki prowizji, bo umowy się różnią i twoja może być inna niż sąsiada. Policz to na własnym rozliczeniu: weź kwotę potrąconą przez portal za miniony sezon i zapytaj, ile z tych rezerwacji przyszło od gości powracających. To ta część, którą realnie mogłeś przejąć, i jedyna liczba, która ma tu sens.

Nie licz na to, że własna strona zabierze portalowi nowych gości. Nie zabierze. Człowiek, który jeszcze nie wie, że twój obiekt istnieje, szuka po dacie i cenie, a nie po nazwie, której nie zna.

Czego strona musi mieć, żeby w ogóle stanąć do gry

  1. Cenę. Choćby widełki i choćby z zastrzeżeniem, że sezon i długość pobytu ją zmieniają. Brak ceny czyta się jako „drogo" albo jako „obiekt już nie działa".
  2. Godziny zameldowania i wymeldowania. Te same, które stoją w portalu. Jeżeli są różne, gość uzna, że jedna z wersji jest nieprawdziwa, i wybierze bezpieczniejszą dla siebie.
  3. Zasady, o które i tak zapyta. Zwierzęta, parking, śniadanie, dzieci, palenie. Pięć zdań, które oszczędzają pięć telefonów.
  4. Sposób kontaktu, który działa dzisiaj. Numer, pod którym odbierasz, i adres, który czytasz. Formularz bez odpowiedzi jest gorszy niż brak formularza.
  5. Datę. Widoczną informację, kiedy strona była ostatnio aktualizowana. Gość, który widzi cennik z podpisem sprzed trzech lat, zakłada, że wszystko na tej stronie jest sprzed trzech lat.

Najgorszy z możliwych wariantów

Nie jest nim brak strony. Jest nim strona, która mówi co innego niż portal. Gość, który zobaczy dwie różne godziny zameldowania albo dwie różne ceny, nie pyta, która jest prawdziwa. On przestaje ufać obu i idzie do obiektu obok, gdzie nic mu się nie kłóci.

To działa też w drugą stronę i tego właściciele zwykle nie widzą. Nieaktualna strona nie tylko nie przynosi rezerwacji bezpośrednich. Ona odbiera rezerwacje, które portal już miał ci przekazać.

Odpowiedź krótko

Własna strona jest warta pieniędzy, jeżeli traktujesz ją jak drugą wersję swojej karty w portalu, kompletną i zgodną z pierwszą. Nie jest warta niczego, jeżeli ma być wizytówką ze zdjęciami. A jeżeli mówi co innego niż portal, to kosztuje cię więcej, niż gdyby jej nie było.

Zrobisz to sam

Przy jednej stronie i jednym portalu wystarczy wieczór. Otwórz obie w dwóch oknach obok siebie i przejdź po kolei: cena, godziny, zasady, kontakt, sezon. Wypisz każde miejsce, w którym się różnią, i popraw najpierw w portalu, bo tam patrzy więcej ludzi.

Robota rośnie, gdy obiekt wisi na kilku portalach, a część ogłoszeń założył ktoś inny albo ty sam kilka lat temu. Wtedy zestawiam wszystkie źródła naraz, wypisuję każde miejsce, w którym mówią co innego, i oddaję gotowy tekst do wklejenia w panelu.

Zobacz, co obejmuje przegląd

Obok